Oczywiście kiedy brałam prysznic śpiewałam sobie piosenkę Lawson-Juliet. Bardzo ją lubiłam. Nagle usłyszałam jak dziewczyny zakradają mi się do pokoju.
-Dziewczyny wiecie, że was słyszę? - głośno krzyknęłam.
-Tak, ślicznie śpiewasz Zuza. - zaśmiała się Klara.
-Jeżeli chcecie przeczytać ten list, to go nie znajdziecie. - tym razem to ja się zaśmiałam (tak złowieszczo).
-Oj no weź! Dlaczego taka jesteś? - zapytała Parisa.
-Parisa jeżeli to będzie coś ważnego to na pewno ci go pokażę, okay?
Ona tylko odparła okej i wyszły z mojego pokoju. Ja natomiast zastanawiałam się, czy wgl przeczytać ten list. Po co ktoś kto mnie nie zna, miałby do mnie pisać? To pytanie siedziało mi głęboko w głowie i cały czas ją zastanawiało.
W końcu wyszłam spod prysznica, szybko wysuszyłam włosy oraz się ubrałam. Chciałam przeczytać ten głupi list, ale po co? Co w nim jest mnie nie interesowało. Schowałam go tam, gdzie dziewczyny nie będą szukały i zeszłam na dół. Moje kochane przyjaciółki już na mnie czekały.
-Ale ty się ruszasz! Normalnie jak żółw. - głośno zaśmiała się Parisa.
-Ej, ej bez przesady. To było bardzo szybko, jak na mnie. - zrobiłam dziwną minę, która od razu przeszła w śmiech. To Klara, która właśnie spadła z kanapy, tak poprawiła mi humor. Ta dziewczyna to ma pecha.
-Dobra chodźmy, bo nam galerie zamkną. - stwierdziła Parisa wstając z kanapy i ruszając w stronę drzwi. Stwierdziłyśmy, że zrobimy sobie spacer, bo do najbliższej galerii było jakieś 20 minut drogi.
Nagle przypomniało mi się, że zostawiłam portfel na łóżku.
-Dziewczyny muszę się wrócić. Zapomniałam portfela z domu.- zatrzymałam się, by jeszcze raz sprawdzić torbę. Nie było go.
-Pójdziemy z tobą. - odpowiedziały chórem.
-Nie trzeba. Robię wam tylko problemy, przejdę się i zaraz przyjdę. Jak coś to będę dzwonić okej? - uśmiechnęłam się chociaż wcale nie chciałam. Było mi smutno. W czasie do domu cały czas myślałam o rodzinie, o rodzicach, siostrze, siostrzeńcu. No i dziadku. Kiedy zmarł, nie mogłam się z tym pogodzić. Jedynym oparciem była mi tylko muzyka.
Tak się zamyśliłam, że nie zauważyłam, że wpadłam na jakiegoś chłopaka.
-Nic się nie stało. - usłyszałam męski głos.
-Co? - zapytałam zdziwiona.
-Wpadłaś na mnie, ale spoko. Widzę, że masz jakieś problemy. - zaśmiał się chłopak.
-Nie mam żadnych problemów koleś, po prostu się zamyślił. Tobie się to nigdy nie zdarzyło? - ale mnie wkurzył, mega.
-Okej spoko, wybaczam. - uśmiechnął się. Nie wiem dlaczego, ale ten uśmiech podniósł mnie na duchu? Co ja wygaduje, ten chłopak jest wredny. Co on wgl sobie myśli?
-Wybaczasz? Ale ja cię nie przeprosiłam. Jeżeli jesteś takim palantem, nawet nie zamierzam tego zrobić. - przesunęłam się w bok i ruszyłam prosto przed siebie. Usłyszałam tylko czyjeś kroki.
-Daj mi spokój, po co za mną idziesz? - zapytałam wkurzona.
-Śliczna z ciebie dziewczyna, wiesz pewnie tego nie wiesz, ale jesteśmy sobie przeznaczeni. - szedł tyłem żeby mnie widzieć.
-Przeznaczeni mówisz? - w tym momencie uderzył w słup stojący na drodze. - Przeznaczony to tobie jest chyba ten słup. - zaśmiałam się i szłam dalej.
- Okej rozumiem, jestem Jake, a ty jak masz na imię, bo nie będę mógł spać po nocach.- uśmiechnął się jakby miał jakiś plan.
-Nie twój interes. Fajnie było na ciebie wpaść. - odpowiedziałam z sarkazmem i poszłam szybko do domu.
*** oczami Klary ***
Nie posłuchałyśmy się Zuzy, nie wyglądała za dobrze. Wiem, co przeżywała kiedy jej dziadek zmarł, a teraz rozstała się z rodziną. Poszłyśmy za nią do domu. Postanowiłyśmy, ze odpuścimy te zakupy dzisiaj i pomożemy trochę Zuzie. Kiedy wychodziłyśmy zza rogu, zauważyłyśmy jak Zuza gada z mega przystojnym chłopakiem.
Ale była mega wkurzona, aż wreszcie on uderzył się w słup, upadł, a ona odeszła. To do nie niepodobne, żeby komuś nie pomogła. Musiał ją bardzo zdenerwować.-Parisa, znasz tego gościa? - zapytałam.
-Nie, nie mam pojęcia kto to, ale możemy zapytać. - na twarzy Parisy zagościł uśmiech i zaciekawienie.
Po chwili stałyśmy obok chłopaka.
-Cześć jak masz na imię? - powiedziałyśmy jednocześnie. Ten tylko na nas spojrzał i chciał już odejść.
-O co ci chodziło z nasza przyjaciółką? - zapytała Parisa wprost.
-Parisa?! - spojrzałam na nią krzywo.
-Co? Chcesz się dowiedzieć czy nie? - ja tylko kiwnęłam do niej głową na fakt, że bardzo chcę.
-To wasza przyjaciółka, jak ma na imię? - zapytał zaciekawiony chłopak.
-Zuza, co ty jej powiedziałeś? - zapytałam teraz ja, ponieważ ciekawość zżerała mnie od środka.
-Nie ważne, mam tu taką ulotkę. To karaoke, powiedzcie jej, żeby wpadła. - uśmiechnął się do nas.
-Myślisz, że będzie chciała przyjść, była chyba ostro wkurzona. - stwierdziła Parisa. Na co ja kiwnęłam głową.
-Nie mówcie jej, że tam będę. - uśmiechnął się złowieszczo.
-To nasza przyjaciółka co ty sobie myślisz?! - krzyknęłam w jego stronę.
-A jeżeli ona na prawdę jest mi przeznaczona, chcesz, żeby jej się nie ułożyło w życiu.- powiedział to kierując słowa w moim kierunku.
-Okey przekażemy jej ulotkę, ale nie jestem pewna czy się zgodzi.- Parisa uśmiechnęła się i odparła. -Musimy już iść, pa. - odpowiedziałam chłodno.
Kiedy stałyśmy przed domem.
-Parisa przecież wiesz, że się wkurzy, że robimy takie coś za jej plecami. - zdenerwowałam się troszeczkę.
-Ja i tak chciałam was wziąć na karaoke. Możemy się zabawić, a ona zapomni o smutku. To jej dobrze zrobi. Uwierz mi. - szturchnęła mnie w ramię.
-Może i masz rację. - przytuliłam się do przyjaciółki.
Ej no co to było?! xD takie krótkie z jakiej racji? xD dobra, dobra, nowy chłopak hmmm? zobaczymy co się tam dzieje :) podoba mi się poważnie :)
OdpowiedzUsuń