środa, 15 stycznia 2014

ROZDZIAŁ 4

Obudziłam się przed dziewczynami, nie chciałam z nimi rozmawiać. Zraniły moje uczucia. Oczywiście bardziej zawiodłam się na Klarze, tej która zawsze była przy mnie. Szybko się ogarnęłam, ubrałam i uczesałam się w niedbałego koka. Wyszłam po cichu by mnie nie słyszały. Poszłam do najbliższego parku,
ponieważ nie wiedziałam jeszcze gdzie
 tu co jest. Szłam płacząc, nie wiedziałam
co się dzieje. Przyjaciółki mnie zawiodły,
jeszcze jak się nie dostanę to moje życie
legnie w gruzach. Myślałam nad powrotem do Polski, do rodziny, która mnie wspiera. Gdy nagle na kogoś wpadłam. Był to Matt, z jednej strony się ucieszyłam, natomiast z drugiej nie chciałam o tym rozmawiać, nie teraz.
-Hej Zuza, co tam u ciebie? Wczoraj uciekłaś bez pożegnania, smutno mi było. - powiedział śmiejąc się.
-Przepraszam cię, ale muszę iść. - powiedziałam przez łzy i ruszyłam przed siebie.
On tylko złapał mnie za ramię i przyciągnął do siebie. Miałam spuszczoną głową. Podniósł ją za brodę i spojrzał w moje zapłakane oczy.
-Zuza powiedz co się dzieje. Płakałaś. Powiedz przez kogo. - wytarł łzę spływającą mi po poliku.
-Nie chcę o tym rozmawiać, a tym bardziej nie na środku parku. - zasłoniłam twarz rękoma.
-Chodźmy do mnie do domu, mieszkam niedaleko.
Chciałam odpowiedzieć, że nie. Ale Matt sprawiał wrażenie chłopaka, któremu mogę wszystko powiedzieć. Jak mojemu dziadkowi mogłam.
-Okej, możemy iść. - uśmiechnęłam się do niego, co mnie bardzo zdziwiło. Nigdy się nie uśmiechałam gdy byłam smutna czy zła. Po kilku minutach doszliśmy do jego mieszkania. Było bardzo przestronne i ładnie udekorowane jak na mieszkanie chłopaka.
-Zrobię ci gorącą czekoladę z bitą śmietaną okej? - zapytał ze słodkim uśmiechem.
-Dobrze, masz bardzo ładne mieszkanie. - stwierdziłam przyglądając się jednemu zdjęciu. - To twoja dziewczyna?
-Nie, to moja siostra. - czekoladę postawił na stoliku i podszedł do mnie. -Powiedz dlaczego płakałaś w parku.
Ja tylko spojrzałam na niego i mocno przytuliłam. Od razu się odsunęłam.
-Przepraszam, ale to przez to, że nie mam kogoś z kim mogę o tym porozmawiać.
-Spokojnie, usiądź i powiedz co się stało. - uśmiechnął się.
Opowiedziałam mu całą sytuację, on nic nie mówił. Tylko mnie wysłuchał, potem rozmawiałam z nim do samego wieczora. Śmialiśmy się i gadaliśmy o dzieciństwie.
-Pogadałabym z Tobą dłużej, ale muszę już iść. Ale dzięki za radę, powinnam im wybaczyć, chciały dla mnie jak najlepiej, a co ja robię? Potrafię tylko odrzucać ludzi.
-Nie prawda Zuza, nie mów tak, to nie prawda. Mnie do siebie dopuściłaś. - uśmiechnął się.
-Prawda, to znaczy, że będziemy wspaniałymi przyjaciółmi. -odwzajemniłam uśmiechał, przytuliłam chłopaka i wróciłam do domu.
Kiedy wracałam do domu zastanawiałam się nad całą sprawą, stwierdziłam, że muszę z dziewczynami poważnie porozmawiać.

 ***kilka minut później***
Otworzyłam delikatnie drzwi, bo dziewczyny prawdopodobnie już spały. Tak Parisa została u nas na noc. Gdy weszłam do domu troszeczkę się zdziwiłam, przed moimi oczami stały dziewczyny.
-Matko Zuza, wiesz jak się martwiłam. Miałam już dzwonić na policję, że zaginęłaś. Twoi rodzice kazali mi się Tobą opiekować. - Klara mnie mocno przytuliła.
- Jesteś zła za sytuację w karaoke prawda? - zapytała Parisa.
- Tak właściwie chciałam was przeprosić. Jedyne co robię to odrzucanie ludzi, wy chciałyście mi pomóc, a ja się na was wypiełam. Na prawdę przepraszam.
-Wow co to za zmiana, masz jakiegoś anioła stróża? - Parisa.
-Można tak powiedzieć, ale znalazłam kogoś kto mnie świetnie rozumie.
Do późnej godziny nocnej gadałyśmy o Matcie i o wszystkim, objadałyśmy się lodami z bitą śmietaną. Cieszyłam się, że mam takie wspaniałe przyjaciółki, którym wszystko mogę powiedzieć. Mam jedynie nadzieję, że ten chłopak z karaoke nigdy więcej nie będzie mnie zaczepiał.

*** dwa tygodnie później***
Dzisiaj najbardziej ekscytujący i przerażający dzień w całym moim życiu. Mam dzisiaj przesłuchanie do szkoły, strasznie się boję, ale wiem, że Matt będzie ze mną. On mnie tak wspiera, cieszę się że spotkałam go tamtego dnia w parku. Przyjechaliśmy do szkoły, byłam taka zestresowana, że zapomnę tekst albo kroki. Wszystko w głowie mi się mieszało.
-Matt. - spojrzałam mu w oczy.
-Co się dzieje Zuza? - zapytał przerażony.
-Chyba nie jestem gotowa, wszystko mi się miesza. - patrzyłam na niego z lękiem.
-Jeżeli coś ci się pomyli spójrz na mnie i głęboko odetchnij, wtedy wszystko będzie dobrze, okej? Będę przy Tobie cały czas. - uśmiechnął się.
-Okej od razu mi lepiej. - przytuliłam go mocno.
Czekałam tam chyba z wieki, mogłabym okrążyć wszechświat z 2 razy. Żartuje oczywiście. Myśli krążyły mi po głowie jak jakieś statki na morzu.
-  Numer 458 proszony do sali. - pukałam rękami w nogi, kiedy poczułam szturchnięcie Matta.
-Co się stało? - zapytałam.
-Teraz ty księżniczko. - ja tylko sztywno się uśmiechnęłam i weszłam do sali.
Usłyszałam słowa Dzień dobry, Zuzanna prawda? Kiwnęłam tylko głową, nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Nie jesteś z Wielkiej Brytanii prawda?
-Niee, jestem z Polski. - uśmiechnęłam się.
-Okej czekamy na Twój występ i powodzenia.- odpowiedziałam tylko dziękuję i wtedy na scenę weszli moi tancerze wraz z Mattem. I zaczęła się muzyka.
Śpiewałam Little Mix "Move", według mnie było niesamowicie. Kiedy skończyłam, dyrektor powiedział, że mam wielki talent i na pewno się odezwą, ale muszę poczekać kilka dni na wyniki.
Byłam taka podjarana, że wszystko wyszło super, od razu przytuliłam Matta.
-Dziękuję ci za wszystko, jesteś najlepszym przyjacielem ever. - pocałowałam go w policzek. 

 *** kilka dni później***
Po kilku dniach zrobiłyśmy niezłą imprezę, bo obie z Parisą dostałyśmy się do szkoły, To był najszczęśliwszy dzień w naszym życiu. Wszyscy się nieźle bawili i na Matta dużo dziewczyn poleciało, bo moje przesłuchanie znalazło się w internecie. Byłam szczęśliwa, bo może znajdzie idealną dziewczynę dla siebie.