-Co wy tu robicie? Miałyście być w centrum! Nie jestem dzieckiem żeby za mną chodzić!- krzyczałam na nie zdenerwowana.
-Przepraszamy. - odpowiedziały razem, już chciałam im coś powiedzieć, ale Parisa mi się wtrąciła.
-Zuza zmieniłyśmy plany. Dzisiaj pójdziemy na karaoke, co ty na to?- poruszyła dziwnie brwiami.
-Nie mam ochoty na prawdę. - odpowiedziałam i z powrotem weszłam do domu.
-Jest ci smutno z powodu rodziny, no i dziadka. Pójdziemy zabawimy się, zapomnisz o smutku. - Klara dokończyła sentencje Parisy. Co one się tak uwzięły na to karaoke.
-Prosimy, prosimy, prosimy. - męczyły mnie tak przez dłuższy czas.
-OKEJ! - krzyknęłam - Bo mi nigdy spokoju nie dacie. Możemy iść? - zapytałam.
-No co ty, tak chcesz iść? Na karaoke? Ubierz spódniczkę. - powiedziała Parisa, a co ja tam idę na randkę czy coś.
-Ach no tak, mogę spotkać miłość mojego życia, co nie? - w tym momencie dziewczyny spojrzały się na siebie i zaśmiały. - Co was tak śmieszy?
-Ta twoja miłość życia. - śmiały się dalej.
-Okej idę się przebrać, niedługo zejdę. - weszłam po schodach na górę do mojego pokoju, w tym momencie przypomniałam sobie o liście od tajemniczego chłopaka Parisy. Postanowiłam go przeczytać.
LIST OD TAJEMNICZEGO CHŁOPAKA
Cześć :) Nie wiem jak masz na imię więc w sumie nie wiedziałem jak zaadresować ten list.
Podoba się pokój? Mam nadzieję, że odpowiesz mi na to pytanie już niedługo. Więc powstał on tak, że miałem na prawdę bardzo dziwny sen. Była w nim śliczna brunetka, w takim właśnie pokoju. Pomyślałem sobie, że to może jakiś znak, że mam taki pokój ci urządzić. Parisa opowiadała o tobie, ale żadnych takich szczegółowych rzeczy, niestety. Z tego co ona mi o tobie mówi, jesteś bardzo interesującą osobą i bardzo przyjemnie będzie mi cię poznać. Słyszałem, że śpiewasz i wybierasz się do tej samej szkoły co Parisa. To bardzo dobra szkoła, na prawdę. Znam wielu sławnych ludzi, którzy ją skończyli. Parisa wspominała mi coś o tym, że chcesz nauczyć się grać na gitarze, stąd ten prezent. Nie jestem pewien czy masz gitarę czy też nie. Nie wiem czy tobie mówiła, ale mnie prosiła żebym cię nauczył. Nie będziesz musiała płacić za lekcje, a lepiej się poznamy. Z czego Parisa będzie bardzo zadowolona. Więc nie wiem co jeszcze mogę napisać w liście do osoby, której praktycznie nie znam. Bardzo chcę cię poznać i nie mogę się doczekać spotkania. Do zobaczenia. G.
***
A jednak na G, wiedziałam, Chce mnie uczyć grać na gitarze, to miłe z jego strony. Teraz będzie mnie zastanawiało kto to i kiedy go poznam. Parisa jest za bardzo tajemnicza.Kiedy przeczytałam ten list zrobiło mi się cieplej na sercu i nawet chciało mi się iść na to karaoke.
Wyjęłam ubrania z szafy i założyłam je. Włosy związałam w kitkę, a do samochodu wzięłam skórę, jakby z powrotem było zimno. Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół do dziewczyn.
-Wow dziewczyno, ale się odpicowałaś. -powiedziała Parisa.
-Poprawił mi się humor. - uśmiechnęłam się do nich.
-Czytałaś ten list, prawda? - zapytała się Klara strasznie zaciekawiona.
-Może tak, a może nie. - odpowiedziałam.
-To znaczy tak, znam cię od dziecka. - odpowiedziała stwierdzając Klara.
-Co takiego napisał, że poprawił ci humor? - zapytała Parisa troszeczkę zdenerwowana.
-Oj Parisa, nic takiego. Bzdety o pokoju i takie tak. O tym, że ma mnie podobno uczyć grać na gitarze. - uśmiechnęłam się.
-Ach no tak, zapomniałam ci o tym powiedzieć, jednak on myśli czasem. - zaczęłyśmy się wszystkie śmiać. - A właśnie dzisiaj na karaoke przyjdą moi znajomi co są tancerzami, mogą ci pomóc na audycjach. - powiedziała do mnie i od razu przestałam się śmiać.
-Tyle dla mnie robisz, jestem ci na prawdę bardzo wdzięczna. - przytuliłam ją tak mocno, że ledwo mogła oddychać.
-Przestań to nic takiego. Zobaczą jak śpiewasz. - ja tylko się uśmiechnęłam.
Wyszłyśmy z domu, usiadłam sobie wygodnie w samochodzie, którym kierowała Parisa, a obok niej siedziała Klara. Po jakiś 20 minut dojechałyśmy do tego całego klubu. Weszłyśmy do niego, było tam strasznie dużo ludzi. Parisa zauważyła swoich znajomych, więc przysiadłyśmy się do nich. Był tam bardzo interesujący chłopak, blondyn o niebieskich oczach.
Kiedy tylko Parisa nas sobie przedstawiła, rozmawiałam praktycznie tylko z nim. Ciekawy chłopak nie powiem, ale chyba kompletnie mną nie zainteresowany.
-Więc mamy z tobą tańczyć na przesłuchaniu, tak? - zapytał Matt.
Miał takie fajne imię, cały był fajny.
-yhm tak, bo wiecie chcę zaśpiewac piosenkę Little Mix "Move", no i jak będę sama na scenie tańczyć nie będzie to wyglądać. Dlatego jesteście mi bardzo potrzebni. - kiedy skończyłam mówić Matt się do mnie uśmiechnął, co było bardzo miłe.
-A TERAZ PRZED WAMI WYSTĄPI ZUZA!! - usłyszałam głos Dj i się bardzo zdziwiłam, przecież się nie zgłaszałam. Dziewczyny też nie, bo nie odchodziły od stołu.
-Ale ja nie chcę. - odpowiedziałam. W tym momencie usłyszałam pewną osobę o imieniu Jake.
-ZUZA, ZUZA - a za nim wszyscy ludzie na sali. Spojrzałam na Matt'a, a ten tylko kiwnął głową żebym poszła.
-Okej zaśpiewam, ale sama wybiorę piosenkę. - uśmiechnęłam się szyderczo do Jake'a.
-Więc, przed wami Zuza. - wszyscy klaszczą bravo.
Zaczęła się piosenka, którą wybrałam, więc zaczęłam śpiewać. Całą piosenkę dedykowałam Jake'owi oprócz ostatnich linijek, których nie zaśpiewałam. Ponieważ Jake mnie nie znał, nie wiedział jaka jestem, a chciał mnie ze względu na wygląd. W sumie nie dałam mu szansy, żeby mnie poznał. I dobrze bo to straszny gbur. Zeszłam ze sceny, a przede mną stał Jake.
-Świetnie śpiewasz! Dobry miałem pomysł, żeby cię tu zaprosić. - uśmiechnął się.
-Jak to zaprosić, przyszłam tu z przyjaciółkami. - zrobiłam dziwną minę, ponieważ nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Ach więc koleżanki ci nie powiedziały.
-Ale czego, mów Jake. - powiedziałam to już mega wkurzona, tylko nie wiedziałam na kogo jestem zdenerwowana.
-Że je spotkałem, powiedziały jak masz na imię, i że spróbują cię namówić na karaoke.
Nie wierzyłam w to co on mówił, wymyślił to sobie, na pewno. Usłyszał moje imię gdzieś przez przypadek. To przypadek, że to ten sam klub. To nie jest prawda. Kogo ja próbuję oszukać. Okłamały mnie obie. Jak mogły zrobić mi coś takiego.
-Teraz możesz się ze mną umówić. - uśmiechnął się zawadiacko.
-Nie ma mowy, muszę stąd wyjść jak najszybciej. - nie pożegnałam się ani z dziewczynami, ani z Matt'em. Wyjaśnię mu jeżeli przyjdzie na próbę. Musiałam stamtąd wyjść. Postanowiłam pójść na cmentarz do dziadka, tylko on jedyny mnie rozumiał. Nigdy nie znajdę drugiej tak samo wrażliwej i czułej osoby jaką był on. Odziedziczyłam po nim te cechy. Łatwo było mnie zranić, a ja ranić kogoś nienawidziłam. Kilka godzin spędziłam na cmentarzu, była godzina ok. 19 więc postanowiłam pójść na kawę do kawiarni niedaleko. Posiedziałam tam chwilę, następnie wróciłam do domu i poszłam spać. Byłam za bardzo zmęczona tym dzisiejszym dniem. Miałam wszystkiego dość.
